niedziela, 14 kwietnia 2013

Tego posłuchać! Ruda każe!

Specjalna dedykacja dla Alex ;)

Musisz to przeczytać, sisko Karoliny ;)


W końcu napiszę coś miłego, a dzisiaj humorek Rudej dopisuje, miła kobietka, więc będzie słodziutko (mimo, że to działka, nie nie chodzi o ciocię Marysię, Mileny). No, ale żeby było ładnie i składnie, to sarkazm weźmie się do roboty, bo a'la Ruda wpis ma być.
No, ale do sedna, bo tematu to ja jeszcze nie zaczęłam.


Piękna, mądra, utalentowana - oto cała ona. Spokojnie, tu akurat sarkazmu nie było. Ma niesamowity talent. Czemu ona nie musi pokazywać tyłka (nie, żeby nie był ładny)? Po prostu jest niesamowicie utalentowana. Na dzień dzisiejszy nie słyszałam lepszego głosu (sorry, Słomka).

Może jestem subiektywna, ale murzyński głos (chyba brzmi to rasistowko) jest najlepszy.
Jej piosenki są naprawdę ambitne. Zaśpiewać jej utwór, znaczy, mieć duży talent i przede wszystkim warsztat wokalny. Dlaczego Jula robi karierę w Polsce? Komercja. Czemu Beyonce tak długo utrzymuje się na scenie? Talencik, kochani, Talencik - przez duże D... żartuję :) T.

W dzisiejszych czasach ciężko znaleźć kogoś, kto będzie powalał tłumy swoim aksamitnym, pełnym charyzmy głosem. Tylko, że komercyjne gwiazdy bardzo często są na rynku muzycznym tylko chwilkę. Beyonce może pochwalić się wieloletnim stażem.

Aż mi głupio, gdzie ten sarkazm, gdzie "hejtowanie"? Ruda, starzejesz się normalnie....
Nie, to po prostu ona jest tak dobra, że do niczego nie można się przyczepić.
Jak to się dzieje, że niektórzy rodzą się z takim głosem?
Piosenka, którą umieściłam w tym wpisie jest związana z akcją charytatywną. Jeśli ktoś nie oglądał tego filmiku, szczerze polecam. Ma głębie, czego brakuje współczesnej muzyce, niestety.

Żeby nie zanudzać słodkością (nie, żebyś Milenko, zanudzała, po prostu w moim wykonaniu to jest sztuczne), kończę ten post jednym zdaniem, wyrażającym wszystko.


CUDOWNA KOBIETKA.

Z rudej części wszechświata, Roksi...
PS: To teraz mnie, Ola, polubisz?

Vanilla everywhere!!!

   W przyszłym tygodniu mam sprawdzian z niemieckiego, EDB, PP, angielskiego, kartkówkę z matmy oraz powtórzenie z WOSu i polskiego. Tyyyyle nauki! Więc jakie jest najlepsze rozwiązanie? Cały weekend nauki...NIE! Oczywiście, przygotowałam się na tyle, ile mogłam, reszta jutro, a w międzyczasie udało mi się wyczarować coś naprawdę dobrego. Żeby mi się chciało tak uczyć, jak mi się chce piec!

   W dzisiejszym odcinku: CIASTO Z WANILIOWYM SOSEM
   Przed chwilą spróbowałam pierwszego kawałka i jak dla mnie- mniaaam! Już dwa tygodnie temu upolowałam ten przepis, ale jakoś nie było czasu, ani chęci na jedzenie. Uwielbiam wszystko co waniliowe - budynie, kremy, lody i ciasta! Pewnie dlatego to mnie zainteresowało. Jest bardzo proste w wykonaniu. Od razu stwierdziłam, że jeszcze nie raz u mnie zagości. Niby zwykłe, a jednak zaskakuje. Z resztą, spróbujcie sami!

Składniki: 
  • 4 jajka (w temperaturze pokojowej)
  • 240g cukru
  • 180g przesianej mąki pszennej
  • 2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 130ml wrzącej wody
Całe jajka ubić z cukrem. Musimy otrzymać jasną, puszystą masę. Wsypać mąkę i proszek. Delikatnie wymieszać, najlepiej łyżką, ewentualnie zmiksować na najwolniejszych obrotach. Dolać wrzącą wodę i jeszcze raz wymieszać. Samo dno (to ważne) formy o średnicy 25cm wyłożyć papierem do pieczenia. Wlać masę i piec około 40min w temperaturze 180stopni. Kiedy ciasto będzie upieczone, uchylić piekarnik i lekko wystudzić. A w tym czasie:
  • 130ml mleka
  • 170g masła (w temperaturze pokojowej)
  • 5 łyżek cukru waniliowego (ewentualnie zwykłego cukru z aromatem wanilinowym lub domowego cukru z wanilią)
zagotować w garnuszku. Gotować około 10 minut do lekkiego zgęstnienia. Uwaga! Nie mamy uzyskać konsystencji kremu tylko sosu. Lekko przestudzić. Ciasto wyjąć z formy i przekroić na pół. Najlepiej spodnią część od razu ułożyć na tacce, na której ciasto będzie podawane. Wylać na nią sos i przykryć drugą częścią ciasta. Można oprószyć cukrem pudrem. Miłego zajadanka! 




 MILENA

czwartek, 11 kwietnia 2013

Zobaczyłam, pokochałam i kupiłam, czyli mój MUST HAVE

Nie przepadam za zakupami przez internet. Zawsze zapominam spojrzeć na cenę, rozmiar też nie przyciąga mojej uwagi, a mierzenie mojego ciała w celu sprawdzenia czy wymiary danej rzeczy będą pasowały, nie wchodzi w grę. Potem wychodzą takie stylizacje jak ta, którą chce Wam pokazać. Za ciasna koszula, za luźna spódniczka, ale nie łudźcie się, nie przestanę nosić. Do koszuli zawsze mogę jeszcze schudnąć, spódniczkę przerobić. Jak mi się już coś podoba i chce to mieć, to koniec. Nic mi w tym nie przeszkodzi. Uparty ze mnie człowiek, bo byk.


 
 
Płaszcz-H&M
Szalik-Cubus
Koszula-Allegro
Bransoletka-Stradivarius
Spódnica-Allegro
Buty-Mohito
 
 


 


photo by Alex :D
 


Bye, bye. Karol.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Zakładeczki do książeczki - WSPOMINKI c.d.

Po długim surfowaniu na stronach internetowych, zamierzałam przysiąść do chemii. Chęci było od groma, ale na tym się skończyło. Jak na porządnego Bursowicza przystało, znalazłam ciekawsze zajęcie. Bursa nie sprzyja nauce, oj nie sprzyja.. Zrobiłam i udokumentowałam sposób na zrobienie zakładki do książki (że niby dużo czytamy :D).










Nie bójcie się, sięgnijcie po kolorowe kartki, zróbcie zakładki i czytajcie! Książki nie gryzą. ;D
...i kto to mówi, ciii, tego nie było.

Karolina.

Sweet tea time

   W tle słychać piosenki z najnowszej płyty Happysad, przede mną leży książka do polskiego i błaga o uwagę, ale jest jeszcze wcześnie, doczeka się. Za chwilę przyjdzie 421 i wyciągnie nas na kolację. Czyli zwykłe, zwyczajne popołudnie. Tyle, że Rudej nie ma, ale ta cisza w pokoju pewnie za chwilę minie... Chyba czas na podzielenie się kolejnym przepisem świątecznym :) Pewnie wszystkie zapasy po Wielkanocy już wyczerpane, więc z czystym sumieniem możecie ruszyć do kuchni i poeksperymentować.

   W dzisiejszym odcinku: BABECZKI Z MARMOLADĄ
   Żeby tak całkiem nie odbiegać od świątecznych tradycji, zamiast jednej babki pojawiło się 20 małych, nadzianych wieloowocową marmoladą. No co tu dużo mówić, są przepyszne! Tym razem wyszły mi tak kruche, że wprost rozsypywały się w ustach. Można przyrządzać je z innymi nadzieniami, bardzo dobre są z masą krówkową, jednak ja najbardziej polecam tradycyjną wersję-marmoladę. Nigdy nie mogę się doczekać kiedy przestygną i zawsze próbuję na gorąco, co zwykle kończy się poparzeniem języka, więc radzę jednak uzbroić się w cierpliwość.

Składniki:
  • trzy szklanki mąki pszennej
  • dwie łyżeczki proszku do pieczenia
  • trzy duże łyżki cukru
  • 5 żółtek (w temperaturze pokojowej)
  • kostka masła (w temperaturze pokojowej) 
  • marmolada lub inne nadzienie
  • aromat wanilinowy  (opcjonalnie)
   Do miski wsypujemy mąkę, cukier i proszek do pieczenia. Dodajemy masło i siekamy. Wlewamy żółtka i zagniatamy ciasto. Ciężko jest je zagnieść, ale spokojnie, da się. Powinno być plastycznie i nie może się kruszyć. Wylepiamy nim dno i boki foremek, nie za grubo. Nakładamy marmoladę i z kulki formujemy cienki placuszek i robimy z niego pokrywkę na babeczkę. Pieczemy około 20 minut w temperaturze 180 stopni.
 


 No i jeszcze ja! :)



 MILCIA


poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Nowości na rynku muzycznym

Czasami zastanawiam się, czego jeszcze w muzyce nie wymyślili. No bo chyba wszystko...
A tu, proszę proszę, właściwie tylko prosię się prosi, ale tu właśnie o zwierzętach będzie.

Na rynek muzyczny wchodzi teraz nowy rodzaj muzyki rozrywkowej.

Przed państwem - kozotechno.


Wokale, styl, technika - tego pozazdrościć może im każdy wokalista.
Kilka ślicznych, słodkich zwierzaczków, a tu proszę proszę... (no i znowu o tych prosiakach, a tu o kozach być miało, Ruda zacznij ogarniać, bo się Pershing wkurza na Ciebie, słonko, śliczna niewiasto, o pięknych rudych włosach... stop! to wszyscy wiemy, a tu miały być nowości, nieznane i od razu pokochane, mam nadzieję).

Tak więc, jako prorok Roxanette, cyganka z samej Syberii (stąd może ta twarz, zamarzła bidulka), przewiduję przyszłość,
czary mary hokus pokus kozy będą hitem roku.


I wersja Karoliny
Czary mary hokus pokus, dziś przewidzę kozy w mroku...

Chyba w nosie, Karolinko ;)

Z rudej części kozy... tzn Wszechświata, pozdrawia Was piękna niewiasta z Syberii ;)

piątek, 5 kwietnia 2013

Zakład pogrzebowy "IGŁA" skraca życie

Od najmłodszych lat miałam okazję przyglądać się moim siotrom szyjącym lub przerabiającym sobie i najbliższym ubrania. Swego czasu otrzymałam w prezencie maszyne do szycia. Długo stała w kartonie, nie śpieszyło mi się do odpalenia jej. Może dlatego, że najstarsza siostra narzekała na swój zawód i często z jej ust słyszałam "jeżeli kiedykolwiek przyjdzie Ci na myśl zostać krawcową, to wybij sobie ten pomysł z główki szybciej niż on się tam pojawił". Jednak chęć przerabiania ubrań była śilniejsza. Maszyna ujrzała światło dzienne. Zapoznałyśmy się dość dobrze i do dziś jesteśmy przyjaciółkami. :D

Niedawno kupiłam spódnice na allegro. Podczas pierwszej przymiarki stwierdziłam, iż jest stanowczo za długa. Zamierzałam oddać ją do krwaca, ale jak mogłam odpuścić sobie takie doświadczenie? Jeszcze nigdy nie eksperymentowałam ze skórą. Teraz mam to już za sobą. Zobaczcie efekty:


PRZED





PO





Miłej nocy, Karolina.