niedziela, 21 kwietnia 2013

Diabeł w anielskim wydaniu

Trzeci raz zabieram się za ten post. Chyba zaczyna brakować mi weny. Niedobrze, oj niedobrze..
Wcześniej próbowałam opisać co wywołuje u mnie wiosna, ale za każdym razem nie miało to składu, ani ładu, więc zdradzę Wam tylko, że prześladuje mnie do tego stopnia, że nawet sny mam o niej.

Teraz czas na kilka słów o stylizacji ze zdjęć. Jest to mój wczorajszy strój, w którym wybrałam się na Motoserce. Kompletnie nieadekwatny do klimatu, aczkolwiek nie przeszkadzało mi to. W końcu zasady są po to, aby je dysocjować. ^^



 

 

photo by Maja <3

 
Kurtka-New Yorker
Szalik-Primark
Sweter-Pull&Bear
Bluzka-H&M
Łańcuszek-Jubiler
Bransoletka-No name
Spodnie-Primark
Buty-H&M
 
 
Karol.

wtorek, 16 kwietnia 2013

Są łydeczki, są dupeczki

Dawno temu kupiłam spodnie, które swego czasu były moimi ulubionymi. Jednak zmieniłam zdanie, bo przestały podobać mi się nogawki.. Mam maszynę, nić i igłę, więc biere i smaruje! 




 
 
Dużo lepiej, prawda? Teraz śmigam i na łydki dupy wyrywam!
 
 
 
Karol.

Blonde life ;)

   Nie cierpię stereotypów! Że niby kobiety nie potrafią prowadzić samochodów, co rude to wredne (...), a  blond puste?  Nie, nie, nie. Jako, że sama zostałam obdarowana jasną barwą włosów, temu ostatniemu przykładowi stanowczo zaprzeczam! Ale czasami wynikają takie sytuacje, że sama do siebie uśmiecham się pod nosem, a w moich myślach na moment pojawia się stwierdzenie: "No blondynka...". Pokażę Wam dwie krótkie sytuacje, w których sama o sobie tak pomyślałam :)
   
   1. Przez ponad pół roku zastanawiałam się, dlaczego moja kamerka w laptopie robi takie słabe, niewyraźne zdjęcia. Kombinowałam z jasnością, kontrastem, zmieniałam ustawienia i nic. Jakiś miesiąc temu odkryłam- nie odkleiłam małej folii z obiektywu. Po tej czynności, zdjęcia wychodzą bez zarzutu. 
  
   2. Wybrałam się na zakupy do drogerii. Załadowałam caaały koszyk ulubionych kosmetyków i zapachów. Stanęłam przy lakierach do paznokci i szukałam idealnego koloru. Chciałam sprawdzić, ile wzięłam ze sobą pieniędzy. Otworzyłam torbę i...pusto! Druga kieszeń i też pusto! Na szczęście nie zdążyłam się nawet wystraszyć, że zgubiłam portfel- od razu przypomniało mi się, że został w pokoju. No cóż... odłożyłam wszystko, wróciłam do bursy (drogeria jest blisko), zabrałam portfel i wróciłam po moje zdobycze. 
   
   Oczywiście, takie sytuacje mogły przydarzyć się każdemu, nie tylko blondynce :) Ale ja chociaż mam na co zganiać w kłopotliwych sytuacjach!

MILCIA

niedziela, 14 kwietnia 2013

Tego posłuchać! Ruda każe!

Specjalna dedykacja dla Alex ;)

Musisz to przeczytać, sisko Karoliny ;)


W końcu napiszę coś miłego, a dzisiaj humorek Rudej dopisuje, miła kobietka, więc będzie słodziutko (mimo, że to działka, nie nie chodzi o ciocię Marysię, Mileny). No, ale żeby było ładnie i składnie, to sarkazm weźmie się do roboty, bo a'la Ruda wpis ma być.
No, ale do sedna, bo tematu to ja jeszcze nie zaczęłam.


Piękna, mądra, utalentowana - oto cała ona. Spokojnie, tu akurat sarkazmu nie było. Ma niesamowity talent. Czemu ona nie musi pokazywać tyłka (nie, żeby nie był ładny)? Po prostu jest niesamowicie utalentowana. Na dzień dzisiejszy nie słyszałam lepszego głosu (sorry, Słomka).

Może jestem subiektywna, ale murzyński głos (chyba brzmi to rasistowko) jest najlepszy.
Jej piosenki są naprawdę ambitne. Zaśpiewać jej utwór, znaczy, mieć duży talent i przede wszystkim warsztat wokalny. Dlaczego Jula robi karierę w Polsce? Komercja. Czemu Beyonce tak długo utrzymuje się na scenie? Talencik, kochani, Talencik - przez duże D... żartuję :) T.

W dzisiejszych czasach ciężko znaleźć kogoś, kto będzie powalał tłumy swoim aksamitnym, pełnym charyzmy głosem. Tylko, że komercyjne gwiazdy bardzo często są na rynku muzycznym tylko chwilkę. Beyonce może pochwalić się wieloletnim stażem.

Aż mi głupio, gdzie ten sarkazm, gdzie "hejtowanie"? Ruda, starzejesz się normalnie....
Nie, to po prostu ona jest tak dobra, że do niczego nie można się przyczepić.
Jak to się dzieje, że niektórzy rodzą się z takim głosem?
Piosenka, którą umieściłam w tym wpisie jest związana z akcją charytatywną. Jeśli ktoś nie oglądał tego filmiku, szczerze polecam. Ma głębie, czego brakuje współczesnej muzyce, niestety.

Żeby nie zanudzać słodkością (nie, żebyś Milenko, zanudzała, po prostu w moim wykonaniu to jest sztuczne), kończę ten post jednym zdaniem, wyrażającym wszystko.


CUDOWNA KOBIETKA.

Z rudej części wszechświata, Roksi...
PS: To teraz mnie, Ola, polubisz?

Vanilla everywhere!!!

   W przyszłym tygodniu mam sprawdzian z niemieckiego, EDB, PP, angielskiego, kartkówkę z matmy oraz powtórzenie z WOSu i polskiego. Tyyyyle nauki! Więc jakie jest najlepsze rozwiązanie? Cały weekend nauki...NIE! Oczywiście, przygotowałam się na tyle, ile mogłam, reszta jutro, a w międzyczasie udało mi się wyczarować coś naprawdę dobrego. Żeby mi się chciało tak uczyć, jak mi się chce piec!

   W dzisiejszym odcinku: CIASTO Z WANILIOWYM SOSEM
   Przed chwilą spróbowałam pierwszego kawałka i jak dla mnie- mniaaam! Już dwa tygodnie temu upolowałam ten przepis, ale jakoś nie było czasu, ani chęci na jedzenie. Uwielbiam wszystko co waniliowe - budynie, kremy, lody i ciasta! Pewnie dlatego to mnie zainteresowało. Jest bardzo proste w wykonaniu. Od razu stwierdziłam, że jeszcze nie raz u mnie zagości. Niby zwykłe, a jednak zaskakuje. Z resztą, spróbujcie sami!

Składniki: 
  • 4 jajka (w temperaturze pokojowej)
  • 240g cukru
  • 180g przesianej mąki pszennej
  • 2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 130ml wrzącej wody
Całe jajka ubić z cukrem. Musimy otrzymać jasną, puszystą masę. Wsypać mąkę i proszek. Delikatnie wymieszać, najlepiej łyżką, ewentualnie zmiksować na najwolniejszych obrotach. Dolać wrzącą wodę i jeszcze raz wymieszać. Samo dno (to ważne) formy o średnicy 25cm wyłożyć papierem do pieczenia. Wlać masę i piec około 40min w temperaturze 180stopni. Kiedy ciasto będzie upieczone, uchylić piekarnik i lekko wystudzić. A w tym czasie:
  • 130ml mleka
  • 170g masła (w temperaturze pokojowej)
  • 5 łyżek cukru waniliowego (ewentualnie zwykłego cukru z aromatem wanilinowym lub domowego cukru z wanilią)
zagotować w garnuszku. Gotować około 10 minut do lekkiego zgęstnienia. Uwaga! Nie mamy uzyskać konsystencji kremu tylko sosu. Lekko przestudzić. Ciasto wyjąć z formy i przekroić na pół. Najlepiej spodnią część od razu ułożyć na tacce, na której ciasto będzie podawane. Wylać na nią sos i przykryć drugą częścią ciasta. Można oprószyć cukrem pudrem. Miłego zajadanka! 




 MILENA

czwartek, 11 kwietnia 2013

Zobaczyłam, pokochałam i kupiłam, czyli mój MUST HAVE

Nie przepadam za zakupami przez internet. Zawsze zapominam spojrzeć na cenę, rozmiar też nie przyciąga mojej uwagi, a mierzenie mojego ciała w celu sprawdzenia czy wymiary danej rzeczy będą pasowały, nie wchodzi w grę. Potem wychodzą takie stylizacje jak ta, którą chce Wam pokazać. Za ciasna koszula, za luźna spódniczka, ale nie łudźcie się, nie przestanę nosić. Do koszuli zawsze mogę jeszcze schudnąć, spódniczkę przerobić. Jak mi się już coś podoba i chce to mieć, to koniec. Nic mi w tym nie przeszkodzi. Uparty ze mnie człowiek, bo byk.


 
 
Płaszcz-H&M
Szalik-Cubus
Koszula-Allegro
Bransoletka-Stradivarius
Spódnica-Allegro
Buty-Mohito
 
 


 


photo by Alex :D
 


Bye, bye. Karol.

wtorek, 9 kwietnia 2013

Zakładeczki do książeczki - WSPOMINKI c.d.

Po długim surfowaniu na stronach internetowych, zamierzałam przysiąść do chemii. Chęci było od groma, ale na tym się skończyło. Jak na porządnego Bursowicza przystało, znalazłam ciekawsze zajęcie. Bursa nie sprzyja nauce, oj nie sprzyja.. Zrobiłam i udokumentowałam sposób na zrobienie zakładki do książki (że niby dużo czytamy :D).










Nie bójcie się, sięgnijcie po kolorowe kartki, zróbcie zakładki i czytajcie! Książki nie gryzą. ;D
...i kto to mówi, ciii, tego nie było.

Karolina.