piątek, 19 lipca 2013

COW COW COW

   Kiedy jakiś czas temu opowiadałam Wam historię "przekładańca z odzysku", pisałam, że bita śmietana miała być przeznaczona do czegoś zupełnie innego. Teraz dowiecie się jakie było jej początkowe przeznaczenie. To ulubione ciasto chłopaka mojej siostry, więc kiedy dał znać, że wpadnie następnego dnia, postanowiłam zrobić mu małą przyjemność i wkroczyłam do kuchni. Po 20-minutowej pracy wzięłam szybki prysznic i wyszłam z domu. Wróciłam rano- ale spokojnie, nie imprezowałam! Spędziłam grzeczną noc w namiocie :D

   W dzisiejszym odcinku: "KRÓWKA" 
   Słodko-słone połączenie. Bardzo szybkie, bez pieczenia, meeeega kaloryczne, wciągające, uzależniające, podbija wszystkie serca. Kawałek wystarczy, aby przenieść się do słodkiego raju :) 

Składniki:
  • 2 duże paczki krakersów
  • puszka gotowej masy krówkowej
  • krem karpatka "w 5 minut"
  • 500ml śmietanki kremówki 36%
  • 200g płatków migdałów 
   Na blaszce o wymiarach około 30x20cm układamy warstwę krakersów. Krem karpatka przyrządzamy według przepisu, który znajduje się z tyłu opakowania. wykładamy go na krakersy. Na kremie układamy kolejną warstwę krakersów, a na nich rozsmarowujemy masę krówkową. Kolejna warstwa krakersów. Ubijamy śmietankę, dodajemy do niej 2-3 łyżki cukru, według upodobań. Wykładamy na krakersy. Płatki migdałowe lekko prażymy, czekamy aż przestygną i posypujemy bitą śmietanę. I wszystko! Miłego "zasładzania"!






   P.S. Pewnie zauważyliście, że ostatnio nas tu trochę mało. Przepraszamy za tę ciszę, ale wakacyjne lenistwo zawładnęło nami całkowicie. A może Wy macie jakieś pomysły na słodkie wypieki albo tematy postów? Ślijcie do nas propozycje! :) 
MILENA

wtorek, 9 lipca 2013

Nails

Dzisiaj przygotowałam dla Was kolejną małą inspirację. Jak już kiedyś pisałam paznokcie to bardzo ważny element stylizacji, dlatego nie zapominamy tylko dbamy. Każdy ma inny gust, jedni wolą skromnie inni wręcz przeciwnie, dlatego staram się by dla każdego coś było. 
Naturalne, pokryte odżywką, z brokatem, wzorkami i jednokolorowe-to co dziś mam Wam do zaproponowania. Same zobaczcie!




Karolina.

niedziela, 7 lipca 2013

Peaches.

   Ale mnie tu ostatnio duuużo! Rudy i Karol wpadli w wir wakacji i nie mają czasu, tyyyle musiałam prosić o jakiś mniej słodki post! A mnie, odwrotowca, wena aż rozpiera! Jest wakacyjnie, więc powinno być lekko. Tym razem tak właśnie będzie, ale już następnym-nieco bardziej słodko i sycąco. 

   W dzisiejszym odcinku: PRZEKŁADANIEC Z ODZYSKU
  1. Moja Mama kupiła brzoskwinie i to nie było zbyt dobre posunięcie- były twarde jak ziemniaki! Nie cieszyły się powodzeniem, więc znalazło się dla nich nieco inne rozwiązanie.
  2. Wczoraj wieczorem robiłam ciasto, na które przepis poznacie już niedługo. Bardzo mi zależało żeby wyszło idealne, więc bita śmietana nie dała się dobrze ubić, była zdecydowanie za rzadka, żeby wykorzystać ją zgodnie z początkowym planem.
Z dwóch nieudanych produktów wyszło coś zaskakująco dobrego, lekkiego i pysznego!

Składniki:
  • 5 brzoskwiń (nie muszą być twarde :P ) 
  • 0,5l słodkiej śmietany 36%
   Brzoskwinie obieramy i kroimy na małe kawałki, tak aby blender sobie z nimi poradził. Miksujemy i, jeżeli są za mało słodkie, dodajemy cukier do smaku. Śmietanę ubijamy (jeśli się da...) i słodzimy dwiema łyżkami cukru. Do pięciu ładnych szklanek wlewamy na przemian mus brzoskwiniowy i bitą śmietanę, tyle razy, na ile porcji nam wystarczy. I to wszystko! Pyszny deser gotowy, można zajadać! :) 





MILCIA

Today I'm Pocahontas

Kiedy byłam mała jedną z moich ulubionych bajek była "Pocahontas"...nie. Nie byłam typową dziewczynką. Zdecydowanie wolałam jeździć w taczce i wchodzić na ogromne wzgórza węgla razem z moim starszym siostrzeńcem. Podobno ciężko było nas domyć. Jeżeli miałam wybierać pomiędzy siedzeniem przed telewizorem, a wspinaniem się na drzewa to bezdyskusyjnie wygrywało to drugie. Niestety moje wyprawy zazwyczaj kończyły się gipsem na jakiejś części ciała. Limo też miałam. Gdzie w tym wszystkim lalki i bycie księżniczką? Zdecydowanie to nie moja bajka.
Piórka-to one przywołują Pocahontas, przynajmniej mi. W dzisiejszej stylizacji dominuje brąz i beż. To połączenie swego czasu było moim ulubionym. Biel i czerń powodują, że stylizacja nie jest nudna, a głównej kompozycji nie jest za dużo.


Kolia-Gilitary
Żakiet-Mosquito
Bokserka-Primark
Pierścionki-Primark
Spodnie-Stradivarius
Buty-Genetic







photo by my sister-Alex <3


Pozdrowienia z dżungli, Karolina.

czwartek, 4 lipca 2013

Strawberries in my world!

   Wakacje! Niestety pogoda taka średnia, szału nie ma, ale ujdzie. Słoneczko nieśmiało przebija się przez chmury, leciutko ogrzewa blade ciała promieniami i, co najważniejsze, pięknie rumieni truskawki, które dzięki niemu stają się słodkie jak ja! No dobra, poniosło mnie, stają się słodkie jak nocne marzenia :D To moje ulubione owoce, uwielbiam się nimi "bawić", wykorzystywać do różnych deserów, ciast i tortów. Jednak zdecydowanie najlepiej smakują z bitą śmietaną, zajadane na plaży w najlepszym towarzystwie! Podzielę się z Wami szybkim przepisem, który przeniesie Was do słodkiego raju. 

   W dzisiejszym odcinku: KOKTAJL TRUSKAWKOWY
   Idealny na upalne dni, orzeźwiający, lekki, cudownie smakuje. Jako mała dziewczynka mogłam go pić litrami! No dobra, teraz też :P Polecam wszystkim miłośnikom truskawek.

   Składniki:
  • 1kg odszypułkowanych truskawek
  • 0,5l maślanki
  • 5 łyżek cukru (można mniej, można więcej, zależy od upodobań)
  • łyżeczka soku z cytryny (opcjonalnie)
   Umyte truskawki i cukier umieścić w blenderze, zmiksować na całkiem gładką masę (w tej postaci można przelać do plastikowych kubeczków, zamrozić, a w środku zimy poczuć w ustach lato). Dolać maślankę i sok z cytryny, wymieszać. Schłodzić i... gotowe! Smacznego :) 



MILCIA

poniedziałek, 24 czerwca 2013

The double pleasure

   Słonko mocno przygrzewa, ramionka pieką, wszędzie czuć swobodę, powietrza nie zatruwają już prace domowe i nauka, czyli jednym słowem WAKACJE! Chyba nikt nie pojawia się w ostatnim tygodniu w szkole, no może sporadycznie, bardziej żeby spędzić czas ze znajomymi. Dla 223+421 ostatni tydzień będzie pełen wrażeń, przygód, morza i wesołych miasteczek! :) Mamy zamiar porządnie się pożegnać przed tymi dwoma miesiącami rozłąki. Dobrych przekąsek zabraknąć też nie może, więc przedstawiam Wam jedne z moich ulubionych ciasteczek- domowe pieguski! 

   W dzisiejszym odcinku: PIEGUSKI
   To jest miłość od pierwszego... gryza :) Są miękkie, idealnie słodkie z chrupiącymi kawałeczkami orzechów i, co najważniejsze, zawierają małe cząstki czekolady. Pierwszy raz zrobiłam z pojedynczej porcji, co było dużym błędem, bo nawet nie zdążyły wystygnąć. Wam od razu polecam podwojenie składników, nie pożałujecie!

Składniki:
  • 1 i 1/3 kostki masła (ewentualnie margaryny)
  • 2 szklanki mąki
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1 jajko
  • czubata łyżeczka proszku do pieczenia
  • tabliczka mlecznej czekolady
  • garść orzechów, najlepiej włoskich
   Masło z cukrem utrzeć na lekką, puszystą masę. Dodać jajko i miksować jeszcze przez chwilę. Przesianą mąkę z proszkiem wsypać do masy i wymieszać (można to zmiksować, ale dosyć ciężko idzie). Czekoladę i orzechy posiekać w drobne kawałki, wymieszać z ciastem. Na nasmarowaną tłuszczem blachę, łyżeczką wykładać ciasto. W trakcie pieczenia uformują się piękne placuszki, więc trzeba zostawić między nimi odstępy, tak aby nie wyszedł Wam jeden wielki piegus ;P Piec około 15 minut w temperaturze 180 stopni. Miłego wcinania! 




  MILCIA

piątek, 21 czerwca 2013

Szał, ciał, pał, imprezowy strzał

Imprezy to ogromny rytuał dla wielu kobiet. Każde przyjecie wiąże się z nowym nabytkiem, bo podobno kobieta nie może pokazać się dwa razy w tym samym. Bzdura! Oczywiście, że może, tylko w innym towarzystwie. :P Wracając do rytuału: włosy, paznokcie, makijaż..wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Mi to nie wychodzi, dlatego zazwyczaj spóźniam się na imprezy, bądź rezygnuję z paznokci.
Zdecydowanie należę do tych dziewczyn, których "będę gotowa za 5 minut" oznacza to samo, co u faceta "będę za 5 minut", gdy wraca z imprezy w towarzystwie kumpli. 
Post ze wstępem imprezowym, ponieważ stylizacja uwieczniona na poniższych zdjęciach, została stworzona specjalnie na 8naste urodziny Ali, którą serdecznie pozdrawiam i po raz tysięczny życzę 
WSZYSTKIEGO CO NAJLEPSZE!!!
Połączenie bieli i czerni-taki bezpieczny standard, który uwielbiam.. Bluzka z koronkowym tyłem i ćwiekami przy dekolcie komponuje się idealnie ze spódniczką w asteckie wzory. Niepasującym elementem są buty, jednak inne nie wchodziły w grę z powodów, których, uwierzcie mi na słowo pisane, nie chcecie znać. Na chwile obecną nie założyłabym też tych kolczyków. Zupełnie nie podobają mi się w tej stylizacji. No trudno, było, minęło, więcej się nie powtórzy.


Kolczyki-No name
Pierścionek-Jubiler
Bluzka-Extreme
Zegarek-Claire's
Spódniczka-Stradivarius
Buty-Pull&Bear






Karolina.