Po długim surfowaniu na stronach internetowych, zamierzałam przysiąść do chemii. Chęci było od groma, ale na tym się skończyło. Jak na porządnego Bursowicza przystało, znalazłam ciekawsze zajęcie. Bursa nie sprzyja nauce, oj nie sprzyja.. Zrobiłam i udokumentowałam sposób na zrobienie zakładki do książki (że niby dużo czytamy :D).
Nie bójcie się, sięgnijcie po kolorowe kartki, zróbcie zakładki i czytajcie! Książki nie gryzą. ;D
...i kto to mówi, ciii, tego nie było.
W tle słychać piosenki z najnowszej płyty Happysad, przede mną leży książka do polskiego i błaga o uwagę, ale jest jeszcze wcześnie, doczeka się. Za chwilę przyjdzie 421 i wyciągnie nas na kolację. Czyli zwykłe, zwyczajne popołudnie. Tyle, że Rudej nie ma, ale ta cisza w pokoju pewnie za chwilę minie... Chyba czas na podzielenie się kolejnym przepisem świątecznym :) Pewnie wszystkie zapasy po Wielkanocy już wyczerpane, więc z czystym sumieniem możecie ruszyć do kuchni i poeksperymentować. W dzisiejszym odcinku: BABECZKI Z MARMOLADĄ Żeby tak całkiem nie odbiegać od świątecznych tradycji, zamiast jednej babki pojawiło się 20 małych, nadzianych wieloowocową marmoladą. No co tu dużo mówić, są przepyszne! Tym razem wyszły mi tak kruche, że wprost rozsypywały się w ustach. Można przyrządzać je z innymi nadzieniami, bardzo dobre są z masą krówkową, jednak ja najbardziej polecam tradycyjną wersję-marmoladę. Nigdy nie mogę się doczekać kiedy przestygną i zawsze próbuję na gorąco, co zwykle kończy się poparzeniem języka, więc radzę jednak uzbroić się w cierpliwość.
Składniki:
trzy szklanki mąki pszennej
dwie łyżeczki proszku do pieczenia
trzy duże łyżki cukru
5 żółtek (w temperaturze pokojowej)
kostka masła (w temperaturze pokojowej)
marmolada lub inne nadzienie
aromat wanilinowy (opcjonalnie)
Do miski wsypujemy mąkę, cukier i proszek do pieczenia. Dodajemy masło i siekamy. Wlewamy żółtka i zagniatamy ciasto. Ciężko jest je zagnieść, ale spokojnie, da się. Powinno być plastycznie i nie może się kruszyć. Wylepiamy nim dno i boki foremek, nie za grubo. Nakładamy marmoladę i z kulki formujemy cienki placuszek i robimy z niego pokrywkę na babeczkę. Pieczemy około 20 minut w temperaturze 180 stopni.
Czasami zastanawiam się, czego jeszcze w muzyce nie wymyślili. No bo chyba wszystko...
A tu, proszę proszę, właściwie tylko prosię się prosi, ale tu właśnie o zwierzętach będzie.
Na rynek muzyczny wchodzi teraz nowy rodzaj muzyki rozrywkowej.
Przed państwem - kozotechno.
Wokale, styl, technika - tego pozazdrościć może im każdy wokalista.
Kilka ślicznych, słodkich zwierzaczków, a tu proszę proszę... (no i znowu o tych prosiakach, a tu o kozach być miało, Ruda zacznij ogarniać, bo się Pershing wkurza na Ciebie, słonko, śliczna niewiasto, o pięknych rudych włosach... stop! to wszyscy wiemy, a tu miały być nowości, nieznane i od razu pokochane, mam nadzieję).
Tak więc, jako prorok Roxanette, cyganka z samej Syberii (stąd może ta twarz, zamarzła bidulka), przewiduję przyszłość,
czary mary hokus pokus kozy będą hitem roku.
I wersja Karoliny
Czary mary hokus pokus, dziś przewidzę kozy w mroku...
Chyba w nosie, Karolinko ;)
Z rudej części kozy... tzn Wszechświata, pozdrawia Was piękna niewiasta z Syberii ;)
Od najmłodszych lat miałam okazję przyglądać się moim siotrom szyjącym lub przerabiającym sobie i najbliższym ubrania. Swego czasu otrzymałam w prezencie maszyne do szycia. Długo stała w kartonie, nie śpieszyło mi się do odpalenia jej. Może dlatego, że najstarsza siostra narzekała na swój zawód i często z jej ust słyszałam "jeżeli kiedykolwiek przyjdzie Ci na myśl zostać krawcową, to wybij sobie ten pomysł z główki szybciej niż on się tam pojawił". Jednak chęć przerabiania ubrań była śilniejsza. Maszyna ujrzała światło dzienne. Zapoznałyśmy się dość dobrze i do dziś jesteśmy przyjaciółkami. :D
Niedawno kupiłam spódnice na allegro. Podczas pierwszej przymiarki stwierdziłam, iż jest stanowczo za długa. Zamierzałam oddać ją do krwaca, ale jak mogłam odpuścić sobie takie doświadczenie? Jeszcze nigdy nie eksperymentowałam ze skórą. Teraz mam to już za sobą. Zobaczcie efekty:
Ostatnio pewna ruda osóbka publicznie zezwoliła Wam na rzucanie różnymi częściami bielizny w naszego gwiazdora...a nie! w MOJEGO!Jako, że zazdrośnica ze mnie okropna, odwołuję pozwolenie Rudej. Obiecałam zemstę, a jak wiecie, ona też może być słodka. I oto przed Wami! Ucząca się Ruda! Wpadła do pokoju zaraz po szkole, naopowiadała ile ma nauki po czym...zasnęła! Na całe dwie godziny! Co w bursenau równa się z samobójstwem. Udało mi się zrobić tylko jedno zdjęcie naszej modelce, ale za to w jakiej mrrrraśnej pozie. Ruda, wybacz.
Są takie dni, kiedy buty na obcasie, marynarki, koszule, jednym słowem eleganckie stroje nie wchodzą w grę. Każdy ma prawo mieć dzień od niechcenia, który spędziłby w dresie. Czemu nie? Dres fajny jest! Ale nie o tym miałam dzisiaj pisać. Chce zaprezentować Wam coś wygodnego, prostego w sam raz na dzień, w którym chcecie czuć się komfortowo.
Szalik-Cubus
Kurtka-Zara TRF
Sweterek-Primark
Spodnie-Pull&Bear
Pasek-No name
Na zdjęciach nie widać za dobrze górnej stylizacji, wybaczcie, ale jeszcze nie wyzdrowiałam do końca, więc nie chce się rozbierać na dworze. Sweterek jest bardzo prosty, ma długi rękaw, jednak ja mam w zwyczaju podwijać jego rękawy. Na barkach jest lekko marszczony, a dekolt ma kwadratowy. To tyle co mogę Wam o nim powiedzieć. Pewnie jeszcze go zobaczycie w całej okazałości. ;)
Oj kochanie, kochanie... ładnie to tak? Pamiętasz czasy, kiedy tekst miał treść, melodia była ładna i składna, a wokalistki miały wokale jak stąd do końca świata? Ja pamiętam, kiwasz nieśmiało głową, więc Ty pewnie też... No to czemu wzięłaś się za śpiewanie, skarbie? No bo śpiewać to Ty, Rybciu nie umiesz.
No, ale tyłeczek pokazałaś, więc jest modnie i światowo, prawda? Zostawił Cię, a Ty w majteczko-podobnym stroju paradujesz na tle jakieś smutnej w zamiarze ściany? Nie.. nie nie... Nie tak się skarbie śpiewa. Chyba, że Ty żartowałaś z tą piosenką... bo żartowałaś, prawda? No, pociesz rudą osóbkę, która patrzy na Ciebie jak kot ze Shreka. No powiedz, że to był żarcik i Ty tak naprawdę śpiewać nie masz zamiaru... proooossiiii
Ruda..
To tak słowem wstępu. Znacie ten utwór? No i czym się chwalicie? Bo nie ma czym, uwierzcie mi na słowo. Dziewczynka nie ma wokalu, próbuje nadrobić krągłościami, chociaż na tym polu też tyłka nie urywa....
Czekaj, bo ja się pogubiłam... Ty kupę robisz, czy śpiewasz? Tak... Ruda starzejesz się....
A nadrabiaj buźką, bejbe, bo piosenka jest hmmm.. (spowiadałam się.. ) nie no świetnaaa :) cuudowna :)
A to takie podsumowanie, próbujesz być sexi i fajna, a wychodzi jak zwykle, Słonko :)
Ale nie łam się.. masz ładne... nieee.... ale włosy.... też nie... No ale.... dobra kończę, bo chyba się pogrążam ;)
Z rudej części wszechświata żegna się z Wami Roksi :)