środa, 3 kwietnia 2013

Sweet revenge

    Ostatnio pewna ruda osóbka publicznie zezwoliła Wam na rzucanie różnymi częściami bielizny w naszego gwiazdora...a nie! w MOJEGO!Jako, że zazdrośnica ze mnie okropna, odwołuję pozwolenie Rudej.  Obiecałam zemstę, a jak wiecie, ona też może  być słodka. I oto przed Wami! Ucząca się Ruda! Wpadła do pokoju zaraz po szkole, naopowiadała ile ma nauki po czym...zasnęła! Na całe dwie godziny! Co w bursenau równa się z samobójstwem. Udało mi się zrobić tylko jedno zdjęcie naszej modelce, ale za to w jakiej mrrrraśnej pozie. Ruda, wybacz.

 I niżej kawałek mnie.

 MILCIA

Luz, blues, rock&rool

Są takie dni, kiedy buty na obcasie, marynarki, koszule, jednym słowem eleganckie stroje nie wchodzą w grę. Każdy ma prawo mieć dzień od niechcenia, który spędziłby w dresie. Czemu nie? Dres fajny jest! Ale nie o tym miałam dzisiaj pisać. Chce zaprezentować Wam coś wygodnego, prostego w sam raz na dzień, w którym chcecie czuć się komfortowo.







Szalik-Cubus
Kurtka-Zara TRF
Sweterek-Primark
Spodnie-Pull&Bear
Pasek-No name



Na zdjęciach nie widać za dobrze górnej stylizacji, wybaczcie, ale jeszcze nie wyzdrowiałam do końca, więc nie chce się rozbierać na dworze. Sweterek jest bardzo prosty, ma długi rękaw, jednak ja mam w zwyczaju podwijać jego rękawy. Na barkach jest lekko marszczony, a dekolt ma kwadratowy. To tyle co mogę Wam o nim powiedzieć. Pewnie jeszcze go zobaczycie w całej okazałości. ;)


Miłego, słonecznego i wygodnego dnia.
Karolina.

wtorek, 2 kwietnia 2013

Zabiłeś te miłość? Zabiłaś tę piosenkę, Rybciu!





Oj kochanie, kochanie... ładnie to tak? Pamiętasz czasy, kiedy tekst miał treść, melodia była ładna i składna, a wokalistki miały wokale jak stąd do końca świata? Ja pamiętam, kiwasz nieśmiało głową, więc Ty pewnie też...  No to czemu wzięłaś się za śpiewanie, skarbie? No bo śpiewać to Ty, Rybciu nie umiesz.
No, ale tyłeczek pokazałaś, więc jest modnie i światowo, prawda? Zostawił Cię, a Ty w majteczko-podobnym stroju paradujesz na tle jakieś smutnej w zamiarze ściany? Nie.. nie nie... Nie tak się skarbie śpiewa. Chyba, że Ty żartowałaś z tą piosenką... bo żartowałaś, prawda? No, pociesz rudą osóbkę, która patrzy na Ciebie jak kot ze Shreka. No powiedz, że to był żarcik i Ty tak naprawdę śpiewać nie masz zamiaru... proooossiiii
Ruda..

To tak słowem wstępu. Znacie ten utwór? No i czym się chwalicie? Bo nie ma czym, uwierzcie mi na słowo. Dziewczynka nie ma wokalu, próbuje nadrobić krągłościami, chociaż na tym polu też tyłka nie urywa....



Czekaj, bo ja się pogubiłam... Ty kupę robisz, czy śpiewasz? Tak... Ruda starzejesz się....



A nadrabiaj buźką, bejbe, bo piosenka jest hmmm.. (spowiadałam się.. ) nie no świetnaaa :) cuudowna :)


A to takie podsumowanie, próbujesz być sexi i fajna, a wychodzi jak zwykle, Słonko :)

Ale nie łam się.. masz ładne... nieee.... ale włosy.... też nie... No ale.... dobra kończę, bo chyba się pogrążam ;)

Z rudej części wszechświata żegna się z Wami Roksi :)

sobota, 30 marca 2013

honey, Darling, honey

    Już Wielkanoc! Przygotowania idą pełną parą, garnki, miksery, piekarniki i inne narzędzia poszły w ruch. Jestem w swoim świecie. I choć za oknem sroga i okropna zima, w mojej kuchni ciepło i przytulnie. Rodzinka w komplecie, wszystkim udziela się miły nastrój. Dużo sobie wspominamy, jak to było kiedyś.  Wiele się zmieniło przez te wszystkie lata, oj wiele, ale to chyba normalne i zrozumiałe. Jednak niektóre sprawy są niezmiennie, takie chyba już wieczne, np. sprzeczka o "wylizanie miski" po pysznym kremie :D Przygotowania zakończone. Ja głównie zajmuję się słodkimi wypiekami, chociaż w przygotowywaniu potraw też się przydaję.Jedyne, co nie jest zbyt słodkie, to tęsknota za Panem K, dziewczynami no i 421, niech im będzie! Pojawiam się tu tak późno, ponieważ wcześniej po prostu nie miałam czasu, ale moje ciasta nie są zbyt tradycyjne, więc w każdej chwili można wypróbować.

W dzisiejszym odcinku : ORZECHOWIEC (SNICKERS)
Kto by pogardził pysznym połączeniem miodu i włoskich orzechów? ... No właśnie. Nie pamiętam gdzie pierwszy raz się z nim zetknęłam, ale to było dawno. Bardzo często pojawiało się na stole, wtedy jeszcze wykonywane przez moją Mamę. No i naturalną koleją rzeczy wszystkim się znudziło. Przepis został odrzucony w kąt, zapomniany, zastąpiony czymś innym. A tu pewnego wieczora 223+421 zaczęło rozmawiać o ulubionych ciastach no i bum! przypomniało mi się. Od razu wiedziałam, że pierwsza słodka pozycja na wielkanocny stół wszystkim się spodoba i wiecie co? Nie pomyliłam się :) 

Składniki: 
  • 1/2kg mąki
  • 1 szklanka cukru (warto dać trochę mniej)
  • 20dkg margaryny do pieczenia
  • 2 jajka
Lepiej jest rozpuścić margarynę i trochę przestudzoną wlać do pozostałych produktów.
  • 4 łyżki mleka
  • 2 łyżki miodu
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
W garnuszku podgrzać mleko (nie gotować!). Rozpuścić miód i dodać proszek do pieczenia. Powinna powstać pianka. Wlać do pozostałych składników i zagnieść ciasto. Podzielić na dwie równe części. Pierwszą rozwałkować lub ciastem wykleić blaszkę, piec około 20 minut w 150 stopniach. 
  • 1/2 szklanki cukru
  • 12dag margaryny do pieczenia
  • 4 łyżki miodu
  • 30dag obranych, poćwiartowanych orzechów włoskich
W garnku rozpuścić margarynę z cukrem, dodać miód i orzechy. Gotować na wolnym ogniu 15-20 minut. Gorącą masę wyłożyć na drugą część ciasta. Piec 20 minut w 150 stopniach.
Wystudzone placki przełożyć kremem do karpatki. Ja poszłam na łatwiznę-użyłam kremu z proszku, który bardzo nie odbiega od domowego. Ciasto musi trochę zwilgnąć, więc najlepiej zrobić je 2-3 dni przed podawaniem. Tak więc... zjedz kawałek i przestań gwiazdożyć. 

































MILCIA

piątek, 29 marca 2013

Życie na walizkach

Tytuł jest idealnym określeniam życia każdego Bursowicza. Ledwo zawitamy w internacie, nie zdążymy dobrze pobalować, bo nagle piątek, więc czas wracać do domu. Stęsknieni za rodzicami, czterema własnymi ścianami i smacznym jedzonkiem, cieszymy nasze mordki. Tak mijają nam tygodnie, miesiące.. Czas płynie wyjątkowo szybko. Często doba jest za krótka. Ruda wie o tym najlepiej. Sama nawet ostatnio nazwała siebie "nocną Zosią". O ile dobrze usłyszałam. Ja i te moje zmysły.. Myślę, że Milcia jest "oburzoną", ponieważ jej talent kucharski jest ograniczony, więc jak żyć? A raczej gdzie piec?




Na dziś wystarczy bursowiczowskich zwierzeń. Niejednokrotnie jeszcze o nich przeczytacie.

Dobranoc,
Karolina.

środa, 27 marca 2013

Zimno, ciemno i do domu daleko

Niebawem marzec dobiegnie końca, a za oknem co mamy? Zimę, która niechętnie chce nas opuścić. Co za wredne babsko. Chyba już każdy ma jej dość.. Osobiście ciekawa jestem tylko śnieżnego lanego poniedziałku, jednak zdecydowanie wolałabym pąki na drzewach. Tak..Kobieta zmienną jest. A może to ten zespół Turnera czy coś? Ale co oni grają, Ruda pomóż? Także tego..zmarzłam.








Kurtka-Zara TRF
Szalik-Cubus
Sweterek-Pull&Bear
Koszula-Bershka
Spodnie-Zara
Buty-Genetic


Chciałabym jeszcze pozdrowić Aleksandrę, która włożyłą dużo miłości w te zdjęcia i wystawiła swoje szponki na mróz. 


Bye Gmyrki :) Karolina.

wtorek, 26 marca 2013

Slice of life

   Pewnie czasami zastanawiacie się jak to u nas wygląda. Bez wcześniejszego porozumienia z dziewczynami powiem Wam. Karolina leży na swoim łóżku, trzyma zeszyt i uczy się tylko "słów kluczy". Ruda słucha swojego nowego idola i zapewnia nas, że ona z nim będzie! Że my się kiedyś zdziwimy! Że ona będzie jego żoną! A teraz gdzieś sobie poszła. Ogólnie to dostało mi się, że tak mnie tu mało. A ja naprawdę lubię tu być, ale nie zawsze mam wenę, a na siłę pisać nie lubię. Ruda wróciła i parodiuje...a nie, ona już tu nie mieszka! Ale, ale, mam dla Was coś ciekawszego!


      W dzisiejszym odcinku:   NIEUDANA   SZARLOTKA Z BUDYNIEM
   Pewnie zastanawia Was tytuł i zapewne niestety też zniechęca. Chcę Wam tylko powiedzieć, że nie ma się co martwić, to tylko ja przekombinowałam i użyłam złej blaszki-spód się nie dopiekł, przez co całe ciasto zrobiło się "luźne", nie można było go odkleić od dna formy. Ale jeżeli chodzi o walory smakowe, to, moim zdaniem, niewiele straciło. Delikatne połączenie z jabłek z budyniem może zawrócić w głowie, a ja, jako miłośniczka ciast z jabłkami każde urozmaicenie doceniam. Przez 421 niestety nie zostało zaakceptowane, no ale chociaż spróbowali. Na szczęście na duchu bardzo podniosła mnie Karolinka, która wsunęła dwa kawałki pod rząd. A Ruda znów nie zdążyła na premierę... Zobaczycie tylko dwa zdjęcia z przygotowań, gdyż po upieczeniu, a raczej niedopieczeniu, nie wyglądało zbyt wyjściowo. Przepis pochodzi ze strony www.mojewypieki.com, którą bardzo polecam!

Składniki:
  • 450 g mąki pszennej
  • 250 g masła
  • 1 szklanka cukru 
  • 1 jajko
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki gęstej kwaśnej śmietany
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
Z podanych składników zagnieść ciasto. Podzielić je na dwie równe części. Jedną schować do lodówki, a drugą do zamrażarki na caaaaałe dwie godziny.
  • 1,5 kg jabłek (ja użyłam musu jabłkowego mojej Mamy)
  • 2 budynie waniliowe  + 4 łyżki cukru
  • 800 ml mleka
   Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia. Rozwałkować ciasto z lodówki i wyłożyć do formy. Ponakłuwać je widelcem. Jeżeli używacie świeżych jabłek, obrać je i pokroić w ósemki. Ułożyć na cieście. W międzyczasie ugotować dwa budynie według przepisu zamieszczonego z tyłu opakowania, używając 800ml mleka. Jeszcze gorący budyń wylać na jabłka. Wyjąć ciasto z zamrażarki i, szybciutko, bo rozmarza, zetrzeć na wierzch używając tarki o grubych oczkach. Piec ok. 50 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Gotowe można oprószyć cukrem pudrem, jak kto woli. Smacznego! 




A JUŻ WKRÓTCE: ŚWIĘTA!!! A co  za tym idzie, dużo nowych przepisów=dużo mnie! :D

MILCIA